Autor Wiadomość
gast
PostWysłany: Śro 18:41, 22 Lut 2006    Temat postu:

a po ile stoją płytki GD w polsce ?? penwie drogo...
Devilish
PostWysłany: Śro 9:19, 22 Lut 2006    Temat postu:

Smile No ale możesz to kupić Razz. Opłaca się - mówię Ci.
gast
PostWysłany: Wto 15:55, 21 Lut 2006    Temat postu:

wow szacunek... ja nie powiem z jakiego źrodła mam piosenki GD ale to juz moja sprawa Very Happy a tak wogóle to w polsce płyty są za droge.. a pozniej ze piratcwo..
Devilish
PostWysłany: Wto 0:37, 21 Lut 2006    Temat postu:

GD rządzi! Dziś sobie album kupiłem Smile
gast
PostWysłany: Pią 22:33, 10 Lut 2006    Temat postu:

no ale Green Day to jest dopiero to Very HappyVery Happy
Devilish
PostWysłany: Czw 9:44, 09 Lut 2006    Temat postu:

Green Day jest odjechanym zespołem! Poza tym Devilny Ish fajnie brzmi.
gast
PostWysłany: Pią 17:01, 03 Lut 2006    Temat postu:

Green Day jest super !! A szczególnie "Basket case"
dark_light
PostWysłany: Nie 13:44, 29 Sty 2006    Temat postu:

Nie,wcale nie,ich piosenki są różne.Porównaj sobie np."Minority" z "Time of Your Life" Wink
Siergiej
PostWysłany: Nie 13:05, 29 Sty 2006    Temat postu:

Czesc piosenek strawie , a te druga <wieksza> czesc po prostu NIE Smile
W moich gustach .. lepsze jet THE PRODIGY...ROB ZOMBIE albo FATBOY SLIM ..lub GORILLAZ Razz ... wkuza mie glos w GREENDAY-u tego samego gostka we wszystkich piosenkach...ten sam typ spiewania = monotonia Very Happy ...
dark_light
PostWysłany: Nie 12:40, 29 Sty 2006    Temat postu: Greenday Zone:)

Zakładam kącik fanów Greenday,choć chyba tylko ja i Devilny Ish(tm)
lubi najlepszy punkrockowy zespół,jaki znam Razz
Tekst ten dedykuję wszystkim tym,którzy uważają,że Greenday pisze bezsensowne
teksty,a American Idiot jest ciągiem piosenek bez najmniejszego powiązania ze sobą.Tekst ten pochodzi z pewnego bloga,na którego się przypadkowo natknąłem.Napisałbym własną wersjęmale mi się nie chciało Razz ,a ta interpretacja jest bardzo dobra:
Utwór otwierający płytę - tytułowy „American Idiot” – to manifest sfrustrowanego człowieka patrzącego nie tylko na sprawy swego kraju, ale także i świata. "American Idiot" to w domyśle atak na prezydenta USA G.W.Bush'a jak i również próba pokazania demagogii dzisiejszych mass-mediów. Armstrong śpiewa 'calling out the idiot of america' i w tym momencie pojawia się nasz bohater...
Jezus z Przedmieścia. Jezus jest typowym przykładem 'amerykańskiego idioty', lecz jest to przecież normalny człowiek. Ma słabości, czasami musi być twardy, żyje codziennością jak i wiarą. Z późniejszych piosenek wynika, że Jezus ma paru przyjaciół:

- Underbelly
- Tunny
- Flunkie
- Dummy

Jest to niezły zestaw. Może nawet wyglądają bardzo dziwnie, bo Dummy to laleczka do testowania samochodów w crash testach. To taki sarkastyczny element Smile
Kolejne części tej punk rockowej opery to tak naprawdę krytyka wszystkiego, z czego USA jest dumne. W "City of the Damned" obrywa kraj. Mamy tu stwierdzenie "center of the earth is the end of the world", które oznacza upadek Stanów jako potęgi. "I don't care" to krytyczny osąd ludzi, a zaczyna się już od mocnego hasła "I don't care if you don't" wykrzyczanego parę razy. Po co mamy się interesować czymś skoro inni mają to w dupie. Więc my też miejmy. Dalej następuje "Dearly Beloved" z głównym przesłaniem: "nikt nie jest doskonały, ale zawsze musi byc ktoś, na kogo można zwalić winę". W końcowym "Tales of another broken Home" następuje rozrachunek z miastem idiotów oraz ogólne podsumowanie. Dostawaliśmy w dupe od życia TU, dostaniemy i GDZIE INDZIEJ. Taka jest prawda, wszystko się rozpada, a zaczyna sie to już w domu, w najbliższym otoczeniu.
W takim świecie wypada żyć przeciętnemu Jezusowi-idiocie i te czynniki sprawiają, że zatraca sens życia.
Piosenka "Holiday" to krótkie odejście od fabuły. Kolejny atak na USA. Billie przywołuje obraz apokalipsy, patrząc na spadające krople deszczu. Wyją psy, to tak jakby wyły syreny przeciwlotnicze. W refrenie stwierdza, że to schyłek końca naszego życia - wakacje. Jawna aluzja do plakatu "first day of the rest of our life" Smile Wakacje to coś przyjemnego, a w tej piosence wakacje to wojna. Ładnie wygląda obraz ludzi owiniętych flagą USA, jest to swoisty knebel, reklamówka na pomniku. Flaga, symbol patriotyzmu, zamyka ludziom usta. W końcu Bush każde działanie może podpiąć pod patriotyzm, więc ludzi nie powinni burzyć. Koniec piosenki to radykalne przemówienie wykrzyczane przez megafon. Znów za swoją 'bombową' politykę dostaje Bush, ale dostają też władze w Kalifornii (za zadłużenie).
Powrót do fabuły. W "Boulevard of Broken Dreams" Jezus rozpacza nad swoim losem i idąc uliczką poszukuje owego.
"Are we the Waiting" to punkt kulminacyjny. To ważny moment dla Jezusa-idioty. Na dodatek akcja ma miejsce w Wielkanoc, a to jest najważniejsze święto dla chrześcijan. Na końcu piosenki pojawia się święty Jimmy. Przybywa właśnie z bulwaru, po którym przechadzał się Jezus w czwartej piosence.
Jednak Jimmy to tak naprawdę Jezus-idiota. Czemu?

"Jesus of Suburbia" = JS
"St. Jimmy" = SJ

JS -> SJ

Osobista przemiana wynikała z chęci zmiany życia zwykłego amerykańskiego idioty. Jimmy to buntownik, niezły gość, ktoś, kim nigdy nie mógł być Jezus-idiota. W tym momencie Jezus przestaje być amerykańskim idiotą.
"Give me Novacaine" to monolog Jezusa do Jimmiego. Jezus oddaje ciało we władanie swojego alter ego i wierzy, że nic złego sie nie stanie.
Pojawia się kolejny bohater - kobieta o imieniu (lub raczej o jego braku) Whatsername. Poznajemy ją w "She's a Rebel". W tej piosence mamy wyjaśnienie okładki - "she's holding on my heart like a handgrenade". To jej ręka trzyma serce idioty, które może zaraz wybuchnąć.
Whatsername jest wyraźnie ważna skoro Green Day poświęca jej drugą z rzędu piosenkę. Tym razem "Extraordinary Girl", czyli krótki wywód o tym jaka jest wspaniała na tle zwykłego świata. Krótko: Jezus się w niej zakochał.
"Letterbomb" to list Whatsername do Jezusa-Jimmiego, w którym mówi, że Jezus jest jakiś dziwny, że nie jest tym, za kogo się podaje, że nie jest Jezusem z Przedmieścia. Dlatego z nim zrywa. W tym momencie odzywa się Jezus, który chce stać się znów amerykańskim idiotą. Ma dość tej przemiany. Przemiany, która wymknęła się lekko spod kontroli. Po prostu zrozumiał, że najlepiej jest byc sobą. Nie można być kimś innym. Kłamstwo jako takie ma krótkie nogi.
Tu następuje krótkie odejście od fabuły. "Wake me up when september ends" to osobista piosenka. Według linii czasu, ta piosenka ma miejsce 10 września. Nie jest to żadna aluzja do tragedii z 11 września. Otóż 10 września zmarł ojciec Billiego Armstronga. W tekscie pojawiają się cyfry 7 i 20. Na jednym z tatuaży Billiego widnieje liczba 27 zakreślona w kółko. Piosenka "Wake me up when september ends" traktuje o bólu i o próbie jego uniknięcia.
Teraz "Homecoming". Tu w ciągu 9 minut wszystko się wyjaśnia. Jezus postanawia zabić Jimmiego. Wszystko odbywa się w jego umyśle - "in the state of mind, in my own private suicide". Jezus znów staje się amerykańskim idiotą. Ma nową pracę. Jest pracownikiem w biurowcu. Typowa praca dla zwykłego amerykańskiego idioty. Nic tylko wypełniać papierki. Być trybikiem w wielkiej maszynie. I Jezusowi się to nie podoba. Jednak została w nim jakaś część Jimmiego. Chce uciec z biurowca przy East 12th Street. Wolałby być teraz z Underbelly i Tunny'm i dobrze się bawić. Zastanawia się także nad swoim związkiem z Whatsername - "she had enough and he had plenty". W trzeciej części, "Nobody Likes You", Jezus-idiota siedzi zasmucony przed telewizorem, czeka na Whatsername, choć ona odeszła i nie przyjdzie. Dostaje pocztówkę od Tunny'ego. Zaadresowana jest do Jimmiego, gdyż Tunny dalej postrzega Jezusa za Jimmiego. Pocztówka to piosenka "Rock And Roll Girlfriend". Gdy Tre (perkusista) śpiewa '... in over 22 days', to w głębi słychać Billiego krzyczącego "don't want to be an american idiot". Co oznacza liczba 22? Właśnie 22 dni wcześniej Tunny pił z Underbelly, gdy Jezus siedział w biurowcu. W ostatniej części "Homecoming" Jezus-idiota wraz z Tunnym wracają do Przedmieścia. Piosenka kończy się słowami "nobody likes you, everyone left you, they're all out without you havin' fun". Wynika z nich, że Jezusa nikt już nie lubi, choć jest taki jak dawniej. Niestety ludzie pamiętają jego bunt, przemianę i Jezus-idiota nie może byc zaakceptowany ani przez dawnych kolegów (za czasów Jimmiego), ani przez zwykłych, statystycznych amerykańskich idiotów.
Całość kończy się wspomnieniem Whatsername. Wspomina oczywiście Jezus i dochodzi do wniosku, że tak naprawdę nawet nie wie jak się nazywała, nie wie jaka była. To jest smutne. I ostatnia linijka: "forgetting you, but not the time" czyli że o Whatsername kiedyś zapomni, ale dzieki Jimmiemu nigdy nie będzie uważał tego czasu za stracony.


I co wy na to? Razz A właśnie,co sądzicie o tym zespole?

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group